Niech urzędnicy płacą za błędy
POLSKA The Times | 16.7.2008 | rubryka: Pieniądze | strona: 13 | autor: Tomasz Ł. Rożek
Eksperci przyklaskują pomysłom rządu, by urzędnicy płacili z własnej kieszeni poszkodowanym za błędne decyzje i opieszałość.
Wczoraj napisaliśmy, że Ministerstwo Gospodarki chce, by urzędnicy odpowiadali za swoje pomyłki do wysokości trzech miesięcznych pensji. Każdy poszkodowany mógłby walczyć o odszkodowanie w sądzie. Ten zasądzałby odszkodowanie i obciążałby niekompetentnych urzędników.
- To ich zdyscyplinuje i będzie przestrogą, by rażących błędów nie popełniać – uważa Sławomir Sadocha z Krajowej Izby Doradców Podatkowych. W podobnym tonie wypowiada się także główny ekonomista Business Centre Club prof. Stanisław Gomułka: -To jest oddanie sprawiedliwości tym wszystkim, którzy ponoszą nieraz milionowe straty przez fatalne lub nieprzemyślane decyzje urzędników, jak np. decyzje o pozwoleniu na budowę czy decyzje skarbowe.
Dziś urzędnikowi grozi jedynie odpowiedzialność dyscyplinarna, czyli upomnienie lub nagana ze strony pracodawcy. Można pozwać jedynie Skarb Państwa i odszkodowanie będzie wypłacone z budżetu, ale urzędnikowi nic nie grozi.
- Uważam nawet, że czasami powinno się omijać procedurę sądową i wtedy sam pracodawca powinien nakładać karę na urzędnika - uważa prof. Gomułka.
Sławomir Sadocha proponuje pójść o jeszcze jeden krok dalej. Twierdzi, że nie wystarczy uderzenie urzędnika po kieszeni. Za rażące błędy trzeba go wyrzucić z pracy. 4,5 tys. Zł średnio będzie musiał zapłacić urzędnik za swoje błędy








